Kolejny dzień rozpoczynał się tak samo. Wstałam o 6.00 ponieważ moja córeczka Liwia domagała się już śniadania. Poszłam do kuchni, przygotowałam kaszkę, nakarmiłam małą, przebrałam i położyłam do łóżeczka. Liwia ma nie całe dwa miesiące, jest bardzo grzeczna i kochana, ja mam lat 18 więc jestem młodą mamą lecz niestety samotną. Mieszkam w Łodzi z moimi rodzicami którzy bardzo dużo mi pomagają, za co jestem i bardzo wdzięczna.
- Melania ...
Z moich rozmyślam wyrwała mnie moja mama.
- Słucham mamo.
- Masz na dziś wieczór jakieś plany ? - zapytała
- Hmm już tak dawno nigdzie nie byłam. Chciałam dziś z Kasią skoczyć na mecz siatkarzy. Tylko co z Liwią przecież jej tam nie zabiorę bo jest za głośno ...
- W takim razie ja zostanę z małą, a Wy idźcie z Kaśką na ten mecz - odpowiedziała mama
- Dziękuję Ci bardzo, jesteś kochana mamuś - pocałowałam mamę w policzek i szybko wróciłam do mojej córeczki.
Mama wyszła z pokoju a ja znowu się zamyśliłam. Myślałam o tym co było jeszcze parę miesięcy temu, o ojcu Liwki który mnie bardzo zranił ... Ale dosyć tego, czas wziąć się w garść i poukładać swoje życie od nowa, przecież teraz mam dla kogo żyć mam przy sobie mój najcenniejszy skarb moją malutką córeczkę.
Resztę dnia spędziłam z Liwią, poszłyśmy na spacer po powrocie ją wykąpałam, nakarmiłam i położyłam spać. O 19 usłyszałam dzwonek do drzwi, to była Kasia ...
- Mamo mała już śpi, a ja już wychodzę i biorę auto.
- Dobrze kochanie, uważajcie na siebie.
Wzięłam kluczyk z komody i ruszyłyśmy z Kasią do Atlas Areny ...
18-letnia samotna matka? Zapowiada się ciekawie. ;)
OdpowiedzUsuń