środa, 12 czerwca 2013

I

I

Mecz miał rozpocząć się o godz. 20 : 15 dziś gramy z Brazylią. My  z Kasią byłyśmy pod halą o  19 : 30, udałyśmy się w kierunku naszych miejsc  i  oczekiwałyśmy na rozpoczęcie meczu. Wybiła godzina 20 : 15 , przedstawienie drużyn, hymny i pierwszy gwizdek. Atmosfera w Atlas Arenie była niesamowita, jednak nasza drużyna grała słabiej i uległa Brazylijczykom.


- Zbieramy się – zapytałam przyjaciółkę

- Jeszcze chciałam zdobyć parę autografów – Kaśka jest ogromną fanką naszych siatkarzy

- Kasia, ale jest po 23 ja nie mam czasu muszę wracać do małej – spojrzałam na nią z wymowną miną

-  Oj Mela proszę Cię zgódź się – zrobiła maślane oczy i nie miałam wyjścia

- No dobra, ale załatwmy to szybko – powiedziałam


Zeszłyśmy na płytę boiska gdzie siatkarze rozdawali autografy, dziś robili to troszkę nie chętnie, ale można im to wybaczyć. Kaśka poszła na „ łowy” a ja ustałam z boku i czekałam na nią. Po paru minutach zauważyłam, że przygląda mi się Bartosz Kurek speszona natychmiast odwróciłam głowę w drugą stronę. Po chwili zauważyłam ,że Kaśka idzie w moją stronę, była bardzo zadowolona.

- Dobra teraz możemy iść – powiedziała Kasia

- No w końcu myślałam, że to nigdy nie wrócisz – zaśmiałam się

Poszłyśmy w kierunku wyjścia , udałyśmy się do auta i ruszyłyśmy do domu. Odwiozłam Kasię i w domu byłam dopiero koło  1 : 00 w nocy. Liwia spała więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. To był długi i męczący dzień, zasnęłam od razu …

Następnego dnia wybrałam się z córeczką do galerii na zakupy. Chodziłam tak po sklepach, gdy nagle zobaczyłam  Bartka który znowu mi się przyglądał. W pewnym momencie podszedł do mnie i zaczął rozmowę …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz