I
Mecz miał rozpocząć się o godz. 20 : 15 dziś gramy z Brazylią.
My z Kasią byłyśmy pod halą o 19 : 30, udałyśmy się w kierunku naszych
miejsc i
oczekiwałyśmy na rozpoczęcie meczu. Wybiła godzina 20 : 15 ,
przedstawienie drużyn, hymny i pierwszy gwizdek. Atmosfera w Atlas Arenie była
niesamowita, jednak nasza drużyna grała słabiej i uległa Brazylijczykom.
- Zbieramy się – zapytałam przyjaciółkę
- Jeszcze chciałam zdobyć parę autografów – Kaśka jest ogromną
fanką naszych siatkarzy
- Kasia, ale jest po 23 ja nie mam czasu muszę wracać do małej
– spojrzałam na nią z wymowną miną
- Oj Mela proszę Cię
zgódź się – zrobiła maślane oczy i nie miałam wyjścia
- No dobra, ale załatwmy to szybko – powiedziałam
Zeszłyśmy na płytę boiska gdzie siatkarze rozdawali autografy,
dziś robili to troszkę nie chętnie, ale można im to wybaczyć. Kaśka poszła na „
łowy” a ja ustałam z boku i czekałam na nią. Po paru minutach zauważyłam, że
przygląda mi się Bartosz Kurek speszona natychmiast odwróciłam głowę w drugą
stronę. Po chwili zauważyłam ,że Kaśka idzie w moją stronę, była bardzo
zadowolona.
- Dobra teraz możemy iść – powiedziała Kasia
- No w końcu myślałam, że to nigdy nie wrócisz – zaśmiałam się
Poszłyśmy w kierunku wyjścia , udałyśmy się do auta i
ruszyłyśmy do domu. Odwiozłam Kasię i w domu byłam dopiero koło 1 : 00 w nocy. Liwia spała więc wzięłam
szybki prysznic i położyłam się do łóżka. To był długi i męczący dzień,
zasnęłam od razu …
Następnego dnia wybrałam się z córeczką do galerii na zakupy.
Chodziłam tak po sklepach, gdy nagle zobaczyłam
Bartka który znowu mi się przyglądał. W pewnym momencie podszedł do mnie
i zaczął rozmowę …